piątek, 4 września 2015

Rozdział 2

Hola!
Przepraszam, że rozdział pojawił się spóźniony, aczkolwiek tylko o jeden dzień.
Nie przedłużając, zapraszam do czytania i komentowania.
Pozdrawiam #Cherry


PS. Nie jestem do końca zadowolona z opisu szkoły - wybaczcie.







Kiedy znaleźli się w środku powitały ich ogromne schody prowadzące na piętra, których było osiem.


Na pierwszym piętrze znajduje się jedno pomieszczenie, – sala gimnastyczna – którą każdy lubi. Pokój jest ogromny. Mieszczą się w nim dwa kosze do koszykówki, której Ania nie lubiła z jednego powodu, bo grał w nią Kacper.


Na drugim piętrze są klasy od języków obcych:





- angielskiego
- niemieckiego
- hiszpańskiego.


Trzecie piętro co noc gości chłopaków w swoich sypialniach.


Czwarte jest najbardziej znienawidzonym piętrem w szkole. Geografia, chemia, fizyka i biologia. Co tydzień zatruwały życie każdego z uczniów.


Na piątym zaś można usłyszeć głośne plotkowanie dziewczyn przed zaśnięciem.


Szóste jest pochłonięte wykładami na temat początku i końca historii. Na religię chodzi tylko kilkoro uczniów, ponieważ nie jest to przedmiot obowiązkowy. Ciszę można jedynie zakłócić próbami chóru, które odbywają się co piątek.


Siódme piętro jest najbardziej kreatywnym piętrem w całej szkole. Ściany ozdabiali sami uczniowie. Plastyka. Informatyka. Technika. Tak, to klimat Nadii. Ona uwielbia szkicować, siedzieć przed komputerem i tworzyć niezrozumiałe dla jej przyjaciółki rzeczy.


Ulubionym piętrem Ani jest ósme piętro. Dziewczyna uwielbia pływanie, matematykę i język polski, a te wszystkie przedmioty mieściły się na samej górze zamku.


Trudno uwierzyć, że to wszystko znajduje się w jednym budynku.


- Teraz mamy polski, nie? – Seba jako pierwszy się odezwał.


- Tak. Kolejna godzina z tym kretynem, Kacprem. – odezwała się Ania, udając, że wymiotuje, przez co Nadia wywróciła oczami i jako pierwsza ruszyła w stronę drewnianych schodów.


Dziesięć minut później znaleźli się w klasie języka polskiego przepisując temat lekcji z tablicy.


- Kto chciałby przeczytać swój wiersz, który zadałam wam na dzisiaj? – Odezwała się ciepłym głosem wysoka nauczycielka z okularami na nosie. Polonistka w średnim wieku jest niesamowita. Nie ma ucznia, który by jej nie lubił. – Nikt? – rozejrzała się i tylko ujrzała jak ręka Ani Maj wystrzeliwuje w górę z ( prawie ) prędkością światła. – Dobrze, to może … - zaczęła jeździć palcem po papierowym dzienniku i po chwili coś co przypominało patyk owinięty w papier ścierny zatrzymało się, a nauczycielka powiedziała - Kacper Mazur. Chodź na środek i przeczytaj swój wiersz.


Kacper ruszył się z miejsca i w wolnym tempie podszedł do tablicy i zaczął czytać. Ania jak zwykle wolała rzeźbić w swoim zeszycie niż słuchać co jej „ kolega ” spisał z Internetu. Skutki były okropne. Poszarpane krawędzie zeszytów od wszystkich przedmiotów nie wyglądały dobrze.


Ania usłyszała tylko trzy słowa z wiersza Kacpra: miłość, narkotyk i radość. Co to znaczy? Głowiła się dziewczyna. Czy to znaczy, że Kacper kocha narkotyki i po nich czuje się radosny? A może narkotyki to jego miłość? Na te pytania może mu odpowiedzieć jedna dziewczyna. Nadia. Ona słuchała go z tak rozmarzoną miną, że Ania wolała nie wiedzieć jakie myśli kłębią się pod jej burzą płomienno rudych włosów.


Po niezmiernie dłużącej się lekcji, połowa uczniów klasy 2 c gimnazjum, z Kacprem Mazurem na czele ruszyła na szkolne błonia. Ania specjalnie została dłużej w klasie, żeby nie zostać uznaną za „ wielbicielkę ” szkolnej sympatii. Wzrokiem błądziła po drugoklasistkach szukając swojej przyjaciółki. Znalazła ją w tłumie dziewczyn szalejących za Kacprem, lecz gdy miała do niej podejść niestety zrobił to ktoś inny. Wysoki, platynowy blondyn ze stalowo - szarymi tęczówkami, podszedł do niej od tyłu i zakrył jej oczy. Nadia momentalnie podskoczyła, ale kiedy się odwróciła i zobaczyła JEGO zrobiła się czerwona, a on jak gdyby nigdy nic, objął ją ramieniem i razem wtuleni w siebie odeszli wzbudzając sensację w całej szkole. Zrezygnowana Ania udała się na szkolne błonia.


„ Co by się stało gdyby chłopak, który podobał się połowie zamku ( nie ważne dziewczyna czy też płeć przeciwna, a zdarzały się takie wyjątki ) porozmawiałby z nią, oczywiście normalnie, nie tak jak zawsze czyli wyzywanie się typu „ Jesteś idiotą! ”? Co by się stało gdyby Kacper złapał ją za rękę przy całej klasie ( już nie wspominając całej szkoły ) ? Co by się stało gdyby gimnazjalista pocałowałby ją, co prawdopodobnie nigdy nie nastąpi? ” - Rozmyślała Ania.


Nawet nie zauważyła, kiedy Seba zrównał się z nią krokiem.


Dwójka przyjaciół szła w milczeniu po dużych, drewnianych schodach. Z każdym krokiem stare stopnie skrzypiały coraz bardziej. Kiedy wyszli ze szkoły oślepiło ich niesamowicie blade słońce.


Ania gorączkowo rozglądała się za bardzo bliską jej osobą. Nadia siedziała na ulubionej ławce przyjaciółki, pod dębem. Na nieszczęście siedział z nią platynowy blondyn. O dziwo byli sami. No, prawie sami. KWNCWS, ( Klub Wielbicielek Najprzystojniejszego Chłopaka W Szkole, tak nazywał się klub „ pasjonatów ” Kacpra ) siedział na trawie dwa metry dalej od pary i plotkował.


Kacper siedząc ze skrzyżowanymi nogami na ławce, szeptał coś do ucha Nadii, której nogi również były skrzyżowane. Ona zarumieniła się lekko i pokiwała głową. O co im chodzi?


Ania oglądając scenę z niemałym zażenowaniem, postanowiła podejść do swojej przyjaciółki i „ wyszarpnąć ją ze szponów wroga ”.


Bez długiego namysłu podeszła do Nadii, nie zwracając uwagi na Sebę, który próbował ją powstrzymać.


- Ja tylko na chwilkę. – Ania złapała Nadię za rękę i z udawanym uśmiechem wyszarpnęła ją chłopakowi.


- Co ty robisz?! – wrzasnęła rudowłosa do koleżanki gdy zdążyły się na tyle oddalić, by chłopak nie słyszał ich rozmowy – On - wskazała ręką na Kacpra, który z ironicznym uśmiechem obserwował kłócące się przyjaciółki – przed chwilą zaprosił mnie na bal wiosenny, a przypominam ci, że odbędzie się za dwa tygodnie, które miną strasznie szybko. Zobaczysz. A tak właściwie, zaprosił cię ktoś? – zapytała wyraźnie zainteresowana


- Nie, i chyba mi się wydaję, że na niego nie pójdę. – powiedziała z nutą smutku Ania


- Co?! – krzyknęła poirytowana przyjaciółka – Jak to?!


- Tak to, normalnie, a jak? – odpowiedziała pytaniem na pytanie


- Wiesz... – Nadia wyprostowała się i ściszyła trochę głos – Jak chłopak przyjdzie bez dziewczyny to pół biedy, ale jeśli dziewczyna – teatralnie udała, że mdleje – kobieto, nie dali by ci żyć! – teraz krzyknęła trochę za głośno bo wszyscy spojrzeli się w jej stronę, a ona zmusiła się do uśmiechu.


- Kto? – zapytała zainteresowana Ania.


- Co „ kto ”? – dopytywała się rudowłosa.


- Kto nie dał by mi żyć? – ponagliła ją.


- Aaaaa… - Nadia jakby dostała olśnienia – Ty się jeszcze pytasz „ kto ”. Wszyscy!!! Każdy mówiłby o tobie, że przyszłaś sama na bal wiosenny. Tak obrobili by ci tyłek, a uwierz mi to nie jest miłe uczycie.


- Dobra, wymyślę coś. – uspokajała przyjaciółkę – Czekaj. powróć myślami kilka minut wstecz. Czy ty powiedziałaś, że ten laluś – głową wskazała Kacpra – zaprosił cię na bal?


- Tak! – pisnęła z radości i aż nogi się pod nią ugięły. Momentalnie jej twarz zmieniła kolor z lekko brązowego w czerwień. Nie za mocną czerwień.


- Super… czekaj CO?! – Ania także zmieniła kolor skóry, ale z piaskowego w biały, co nie umknęło uwadze rudej.


- Co jest? – Nadia podtrzymała upadającą na trawę przyjaciółkę, której obraz się zamazał i chwilę później straciła przytomność.


Seba, który przyglądał się całej sytuacji pospiesznie podbiegł do Ani, wziął ją na ręce i bez ani jednego słowa ruszył w stronę sali szpitalnej.


Niecodzienny widok. Sebastian Bonarski, jeden z najlepszych przyjaciół najpopularniejszego chłopaka w szkole niesie na rękach kujonkę.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz