Hola!
Mam dwanaście lat, a demencja i tak zawładnęła mną i moim mózgiem.
Przepraszam!!!
Miałam wczoraj wstawić rozdział, ale...
Właśnie, ale...
ZAPOMNIAŁAM!!!
Przepraszam jeszcze raz i zapraszam do czytania
Pozdrawiam #Cherry
Kiedy dotarł na miejsce, pielęgniarka siedząca za biurkiem odruchowo podniosła głowę. Gdy ujrzała dwójkę uczniów, bez chwili zastanowienia rozkazała Sebastianowi położyć Anię na jednym ze szpitalnych łóżek.
Godzinę później, dziewczyna odzyskała przytomność. Otwarła oczy i zaspanym wzrokiem spojrzała na siedzącą postać obok niej. Uśmiechnęła się na widok Seby, który trzymał jej rękę.
- Proszę pani, Ania się obudziła – chłopak zwrócił się do pielęgniarki, nadal nie odrywając jej ręki od swojej, ale dziewczyna nie chciała, żeby Seba puścił jej dłoń. Czy on siedział z Anią cały czas? A tak właściwie, jak ona się tu znalazła?
- No, dobrze, że tak szybko się obudziłaś. Masz, wypij to, lepiej się poczujesz. – higienistka podała dziewczynie szklankę z niebieskim płynem i odeszła.
- Ciekawe, co to jest? – Ania szepnęła do Seby nie odwracając wzroku od podejrzanej cieczy.
- Nie wiem, ja bym tego nie pił. – powiedział teatralnie, trochę odsuwając się od kubka, co spowodowało większy uśmiech na twarzy dziewczyny.
- Ja chyba mam skłonności samobójcze. – powiedziała poczym przechyliła szklankę i opróżniła jej zawartość. Gdy poczuła w ustach smak płynu, miała ochotę go wypluć. Nie uszło to uwadze Seby, który momentalnie wybuchnął głośnym, szczerym śmiechem.
- Gdybyś zobaczyła swoją minę!!! – krzyczał rozbawiony chłopak. Ania przewróciła oczami i odłożyła pusty kubek na stolik obok łóżka, na którym leżała. Skrzyżowała ręce na piersiach i patrzyła z politowaniem na wijącego się ze śmiechu i trzymającego za brzuch Sebastiana. Szczerze musiała przyznać, że ten widok sprawiał, iż czuła w brzuchu nieznane jej dotąd ciepło. Mimowolnie uśmiechnęła się na wspomnienie, które przypadkiem wypełniło jej umysł.
Miała wtedy sześć lat. Siedziała na krzesełku w ogrodzie swojej babci i rysowała bazgroły, które tylko ona rozumiała. W pewnej chwili na jej ręce usiadła pszczoła, a trzeba wspomnieć, że Ania się panicznie bała ( i boi nadal ) pszczół, os i tego typu owadów. Strzepnęła „ intruza ” z ręki, ale on nie dawał jej spokoju, więc nie zastanawiając się dłużej puściła się biegiem w stronę sadu z mnóstwem różnorodnego rodzaju drzew. Gdy podbiegła do starej gruszy, oparła się o nią, złapała za kolana i zachłannie próbowała złapać powietrze. Chwilę później okazało się, że zbierająca miód przyjaciółka nie odpuściła i kiedy brązowooka miała zamiar ruszyć w stronę domu coś zaszeleściło w krzakach, a sekundę później przed dziewczyną pojawił się Seba, który zamierzał udawać rycerza i uderzyć ręką w pszczołę. Ania zaczęła się śmiać, a chłopak wyciągnął w jej stronę rękę uśmiechając się szarmancko. Dziewczyna odpowiedziała na jego gest i podała mu swoją dłoń. I tak razem powędrowali w stronę starego budynku, który nazywali domem.
– Uspokoisz się w końcu? Czy nie? – zapytała się Ania z odrobiną zniecierpliwienia, ponieważ jak długo można się śmiać?
- Dobra, już koniec. – odpowiedział Seba uspokajając się powoli. – Mam pytanie. – odezwał się po chwili ciszy pomiędzy dwójką przyjaciół.
- Jasne, pytaj. – zachęciła go właścicielka czekoladowych oczu.
- Czy pój… - nie dane było mu skończyć, bo Nadia jak burza wleciała do sali szpitalnej. Na nieszczęście był z nią Kacper. Seba jak oparzony wstał z krzesełka obok łóżka zabierając rękę, która delikatnie grzała dłoń Ani.
- Słońce, jak się czujesz? – zapytała przyjaciółka podbiegając do chorej.
- Lepiej. – odpowiedziała tylko i zmusiła się na uśmiech.
- Proszę pani, - Nadia zwróciła się do pielęgniarki. – kiedy Ania będzie mogła wyjść. Dziewczyny z naszego roku martwią się o nią. – opowiedziała z uśmiechem na ustach.
- Dam jej kilka tabletek i spokojnie będziecie mogli już iść. – jak powiedziała tak zrobiła. Brązowowłosa w mgnieniu oka połknęła średniej wielkości trzy kapsułki leku i w czwórkę powędrowali na piąte piętro.
- Nadia, Kacper mam prośbę. Moglibyście gdzieś pójść? Chciałbym porozmawiać z Anią. – Seba zatrzymał się na trzecim piętrze.
- Jak sobie chcesz. – odpowiedziała ruda i posłała swojej przyjaciółce jednoznaczne spojrzenie.
- Wiewióra i ja będziemy na błoniach. – właściciel stalowo-szarych oczu odezwał się pierwszy raz od incydentu przed szkołą i pociągnął za sobą swoją nową dziewczynę.
- O czym chciałeś ze mną porozmawiać? – dziewczyna odezwała się jako pierwsza, kiedy żałosny arystokrata i najlepsza przyjaciółka Ani zniknęli na schodach.
- Za dwa tygodnie jest bal wiosenny, nie? – zaczął czarnowłosy.
- No, tak. – odpowiedziała powoli dziewczyna z nadzieją w głosie.
- Chciałem się spytać, czy nie zechciałabyś pójść ze mną na bal?
Ania stała jak osłupiała, z otwartą buzią i bezwładnie opuszczonymi ramionami. Pytanie Seby tak ją zszokowało, że nie wiedziała co myśleć. Tak szczerze? Ania w tej chwili nic nie myślała, jak i wszystkie nie potrzebne myśli zakrzątały jej głowę na raz.
Po kilku minutach czekania na odpowiedź, chłopak zniecierpliwił się brakiem odzewu. Nerwowo zaczął przestępować z nogi na nogę, spodziewając się niesatysfakcjonującej go odpowiedzi, bądź wyśmiania. On nie był taki jak Kacper. Jemu zależało na dziewczynie, która właśnie w tym momencie patrzyła się na niego z otwartą buzią. Minę miała dość śmieszną, zdziwienie pomieszane z… Właśnie! Z czym?
- Tooooo jaaak…? Idziesz, czy ktoś juuuuż cię zaprosił? – zapytał przeciągając niektóre samogłoski.
- Eeeee… Co? – brązowooka zaczęła się jąkać - Ach tak, oczywiście. Z wielką radością. – powiedziała już nieco odważniej.
- Świetnie. – Seba wyraźnie odetchną, odpowiedzią swojej… Kogo? Koleżanki? Przyjaciółki? A może… - Masz już kupioną sukienkę? – zapytał ruszając w kierunku pokoju dziewczyn.
- Och, nie, nie mam. – Ania zdziwiła się tym pytaniem. Nie sądziła, żeby Sebę interesowała sukienka.
- Co?! – chłopak prawie krzyknął – Jak to? Nie długo bal, a ty nie masz się w co ubrać?
- W sobotę idę z Nadią do miasteczka, obok szkoły. Może tam coś znajdziemy. Miejmy nadzieję. – ostatnie zdanie szepnęła do siebie, aczkolwiek Seba mógł ją usłyszeć
- A wiesz chociaż w jakim kolorze? – zapytał z nieukrywaną nadzieją
- Zastanawiałam się nad szmaragdowym, albo miętowym kolorem. Nadia mi cały czas mówi, że „ ładnie wyglądam w zieleni. ”. – dziewczyna udała głos swojej przyjaciółki.
Dyskutowaliby dłużej, gdyby nie drzwi prowadzące do „ domu ” dziewcząt. Pożegnali się krótkim „ do jutra ” i rozeszli się w swoje strony. Uradowana, brązowooka dziewczyna, w podskokach wbiegła do salonu, nie zauważając osób znajdujących się w pomieszczeniu i ich zdziwionych min. Wpadła do pokoju, który dzieliła z rudą przyjaciółką i nie zważając na wczesną porę, położyła się w łóżku, a już kilka minut później, Morfeusz wziął ją w swoje ramiona.
niedziela, 27 września 2015
sobota, 19 września 2015
Notka
Przez pół miesiąca nie wstawiałam rozdziałów i baaaaardzo za to PRZEPRASZAM!
Szkoła i obowiązki zrobiły swoje, ale nie zapomniałam o blogu.
Za tydzień w piątek, lub w sobotę powinien pojawić się "rozdział 3", a następne będą pojawiać się nie co tydzień, ale co dwa tygodnie.
Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam #Cherry
Szkoła i obowiązki zrobiły swoje, ale nie zapomniałam o blogu.
Za tydzień w piątek, lub w sobotę powinien pojawić się "rozdział 3", a następne będą pojawiać się nie co tydzień, ale co dwa tygodnie.
Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam #Cherry
piątek, 4 września 2015
Rozdział 2
Hola!
Przepraszam, że rozdział pojawił się spóźniony, aczkolwiek tylko o jeden dzień.
Nie przedłużając, zapraszam do czytania i komentowania.
Pozdrawiam #Cherry
PS. Nie jestem do końca zadowolona z opisu szkoły - wybaczcie.
Kiedy znaleźli się w środku powitały ich ogromne schody prowadzące na piętra, których było osiem.
Na pierwszym piętrze znajduje się jedno pomieszczenie, – sala gimnastyczna – którą każdy lubi. Pokój jest ogromny. Mieszczą się w nim dwa kosze do koszykówki, której Ania nie lubiła z jednego powodu, bo grał w nią Kacper.
Na drugim piętrze są klasy od języków obcych:
- angielskiego
- niemieckiego
- hiszpańskiego.
Trzecie piętro co noc gości chłopaków w swoich sypialniach.
Czwarte jest najbardziej znienawidzonym piętrem w szkole. Geografia, chemia, fizyka i biologia. Co tydzień zatruwały życie każdego z uczniów.
Na piątym zaś można usłyszeć głośne plotkowanie dziewczyn przed zaśnięciem.
Szóste jest pochłonięte wykładami na temat początku i końca historii. Na religię chodzi tylko kilkoro uczniów, ponieważ nie jest to przedmiot obowiązkowy. Ciszę można jedynie zakłócić próbami chóru, które odbywają się co piątek.
Siódme piętro jest najbardziej kreatywnym piętrem w całej szkole. Ściany ozdabiali sami uczniowie. Plastyka. Informatyka. Technika. Tak, to klimat Nadii. Ona uwielbia szkicować, siedzieć przed komputerem i tworzyć niezrozumiałe dla jej przyjaciółki rzeczy.
Ulubionym piętrem Ani jest ósme piętro. Dziewczyna uwielbia pływanie, matematykę i język polski, a te wszystkie przedmioty mieściły się na samej górze zamku.
Trudno uwierzyć, że to wszystko znajduje się w jednym budynku.
- Teraz mamy polski, nie? – Seba jako pierwszy się odezwał.
- Tak. Kolejna godzina z tym kretynem, Kacprem. – odezwała się Ania, udając, że wymiotuje, przez co Nadia wywróciła oczami i jako pierwsza ruszyła w stronę drewnianych schodów.
Dziesięć minut później znaleźli się w klasie języka polskiego przepisując temat lekcji z tablicy.
- Kto chciałby przeczytać swój wiersz, który zadałam wam na dzisiaj? – Odezwała się ciepłym głosem wysoka nauczycielka z okularami na nosie. Polonistka w średnim wieku jest niesamowita. Nie ma ucznia, który by jej nie lubił. – Nikt? – rozejrzała się i tylko ujrzała jak ręka Ani Maj wystrzeliwuje w górę z ( prawie ) prędkością światła. – Dobrze, to może … - zaczęła jeździć palcem po papierowym dzienniku i po chwili coś co przypominało patyk owinięty w papier ścierny zatrzymało się, a nauczycielka powiedziała - Kacper Mazur. Chodź na środek i przeczytaj swój wiersz.
Kacper ruszył się z miejsca i w wolnym tempie podszedł do tablicy i zaczął czytać. Ania jak zwykle wolała rzeźbić w swoim zeszycie niż słuchać co jej „ kolega ” spisał z Internetu. Skutki były okropne. Poszarpane krawędzie zeszytów od wszystkich przedmiotów nie wyglądały dobrze.
Ania usłyszała tylko trzy słowa z wiersza Kacpra: miłość, narkotyk i radość. Co to znaczy? Głowiła się dziewczyna. Czy to znaczy, że Kacper kocha narkotyki i po nich czuje się radosny? A może narkotyki to jego miłość? Na te pytania może mu odpowiedzieć jedna dziewczyna. Nadia. Ona słuchała go z tak rozmarzoną miną, że Ania wolała nie wiedzieć jakie myśli kłębią się pod jej burzą płomienno rudych włosów.
Po niezmiernie dłużącej się lekcji, połowa uczniów klasy 2 c gimnazjum, z Kacprem Mazurem na czele ruszyła na szkolne błonia. Ania specjalnie została dłużej w klasie, żeby nie zostać uznaną za „ wielbicielkę ” szkolnej sympatii. Wzrokiem błądziła po drugoklasistkach szukając swojej przyjaciółki. Znalazła ją w tłumie dziewczyn szalejących za Kacprem, lecz gdy miała do niej podejść niestety zrobił to ktoś inny. Wysoki, platynowy blondyn ze stalowo - szarymi tęczówkami, podszedł do niej od tyłu i zakrył jej oczy. Nadia momentalnie podskoczyła, ale kiedy się odwróciła i zobaczyła JEGO zrobiła się czerwona, a on jak gdyby nigdy nic, objął ją ramieniem i razem wtuleni w siebie odeszli wzbudzając sensację w całej szkole. Zrezygnowana Ania udała się na szkolne błonia.
„ Co by się stało gdyby chłopak, który podobał się połowie zamku ( nie ważne dziewczyna czy też płeć przeciwna, a zdarzały się takie wyjątki ) porozmawiałby z nią, oczywiście normalnie, nie tak jak zawsze czyli wyzywanie się typu „ Jesteś idiotą! ”? Co by się stało gdyby Kacper złapał ją za rękę przy całej klasie ( już nie wspominając całej szkoły ) ? Co by się stało gdyby gimnazjalista pocałowałby ją, co prawdopodobnie nigdy nie nastąpi? ” - Rozmyślała Ania.
Nawet nie zauważyła, kiedy Seba zrównał się z nią krokiem.
Dwójka przyjaciół szła w milczeniu po dużych, drewnianych schodach. Z każdym krokiem stare stopnie skrzypiały coraz bardziej. Kiedy wyszli ze szkoły oślepiło ich niesamowicie blade słońce.
Ania gorączkowo rozglądała się za bardzo bliską jej osobą. Nadia siedziała na ulubionej ławce przyjaciółki, pod dębem. Na nieszczęście siedział z nią platynowy blondyn. O dziwo byli sami. No, prawie sami. KWNCWS, ( Klub Wielbicielek Najprzystojniejszego Chłopaka W Szkole, tak nazywał się klub „ pasjonatów ” Kacpra ) siedział na trawie dwa metry dalej od pary i plotkował.
Kacper siedząc ze skrzyżowanymi nogami na ławce, szeptał coś do ucha Nadii, której nogi również były skrzyżowane. Ona zarumieniła się lekko i pokiwała głową. O co im chodzi?
Ania oglądając scenę z niemałym zażenowaniem, postanowiła podejść do swojej przyjaciółki i „ wyszarpnąć ją ze szponów wroga ”.
Bez długiego namysłu podeszła do Nadii, nie zwracając uwagi na Sebę, który próbował ją powstrzymać.
- Ja tylko na chwilkę. – Ania złapała Nadię za rękę i z udawanym uśmiechem wyszarpnęła ją chłopakowi.
- Co ty robisz?! – wrzasnęła rudowłosa do koleżanki gdy zdążyły się na tyle oddalić, by chłopak nie słyszał ich rozmowy – On - wskazała ręką na Kacpra, który z ironicznym uśmiechem obserwował kłócące się przyjaciółki – przed chwilą zaprosił mnie na bal wiosenny, a przypominam ci, że odbędzie się za dwa tygodnie, które miną strasznie szybko. Zobaczysz. A tak właściwie, zaprosił cię ktoś? – zapytała wyraźnie zainteresowana
- Nie, i chyba mi się wydaję, że na niego nie pójdę. – powiedziała z nutą smutku Ania
- Co?! – krzyknęła poirytowana przyjaciółka – Jak to?!
- Tak to, normalnie, a jak? – odpowiedziała pytaniem na pytanie
- Wiesz... – Nadia wyprostowała się i ściszyła trochę głos – Jak chłopak przyjdzie bez dziewczyny to pół biedy, ale jeśli dziewczyna – teatralnie udała, że mdleje – kobieto, nie dali by ci żyć! – teraz krzyknęła trochę za głośno bo wszyscy spojrzeli się w jej stronę, a ona zmusiła się do uśmiechu.
- Kto? – zapytała zainteresowana Ania.
- Co „ kto ”? – dopytywała się rudowłosa.
- Kto nie dał by mi żyć? – ponagliła ją.
- Aaaaa… - Nadia jakby dostała olśnienia – Ty się jeszcze pytasz „ kto ”. Wszyscy!!! Każdy mówiłby o tobie, że przyszłaś sama na bal wiosenny. Tak obrobili by ci tyłek, a uwierz mi to nie jest miłe uczycie.
- Dobra, wymyślę coś. – uspokajała przyjaciółkę – Czekaj. powróć myślami kilka minut wstecz. Czy ty powiedziałaś, że ten laluś – głową wskazała Kacpra – zaprosił cię na bal?
- Tak! – pisnęła z radości i aż nogi się pod nią ugięły. Momentalnie jej twarz zmieniła kolor z lekko brązowego w czerwień. Nie za mocną czerwień.
- Super… czekaj CO?! – Ania także zmieniła kolor skóry, ale z piaskowego w biały, co nie umknęło uwadze rudej.
- Co jest? – Nadia podtrzymała upadającą na trawę przyjaciółkę, której obraz się zamazał i chwilę później straciła przytomność.
Seba, który przyglądał się całej sytuacji pospiesznie podbiegł do Ani, wziął ją na ręce i bez ani jednego słowa ruszył w stronę sali szpitalnej.
Niecodzienny widok. Sebastian Bonarski, jeden z najlepszych przyjaciół najpopularniejszego chłopaka w szkole niesie na rękach kujonkę.
Przepraszam, że rozdział pojawił się spóźniony, aczkolwiek tylko o jeden dzień.
Nie przedłużając, zapraszam do czytania i komentowania.
Pozdrawiam #Cherry
PS. Nie jestem do końca zadowolona z opisu szkoły - wybaczcie.
Kiedy znaleźli się w środku powitały ich ogromne schody prowadzące na piętra, których było osiem.
Na pierwszym piętrze znajduje się jedno pomieszczenie, – sala gimnastyczna – którą każdy lubi. Pokój jest ogromny. Mieszczą się w nim dwa kosze do koszykówki, której Ania nie lubiła z jednego powodu, bo grał w nią Kacper.
Na drugim piętrze są klasy od języków obcych:
- angielskiego
- niemieckiego
- hiszpańskiego.
Trzecie piętro co noc gości chłopaków w swoich sypialniach.
Czwarte jest najbardziej znienawidzonym piętrem w szkole. Geografia, chemia, fizyka i biologia. Co tydzień zatruwały życie każdego z uczniów.
Na piątym zaś można usłyszeć głośne plotkowanie dziewczyn przed zaśnięciem.
Szóste jest pochłonięte wykładami na temat początku i końca historii. Na religię chodzi tylko kilkoro uczniów, ponieważ nie jest to przedmiot obowiązkowy. Ciszę można jedynie zakłócić próbami chóru, które odbywają się co piątek.
Siódme piętro jest najbardziej kreatywnym piętrem w całej szkole. Ściany ozdabiali sami uczniowie. Plastyka. Informatyka. Technika. Tak, to klimat Nadii. Ona uwielbia szkicować, siedzieć przed komputerem i tworzyć niezrozumiałe dla jej przyjaciółki rzeczy.
Ulubionym piętrem Ani jest ósme piętro. Dziewczyna uwielbia pływanie, matematykę i język polski, a te wszystkie przedmioty mieściły się na samej górze zamku.
Trudno uwierzyć, że to wszystko znajduje się w jednym budynku.
- Teraz mamy polski, nie? – Seba jako pierwszy się odezwał.
- Tak. Kolejna godzina z tym kretynem, Kacprem. – odezwała się Ania, udając, że wymiotuje, przez co Nadia wywróciła oczami i jako pierwsza ruszyła w stronę drewnianych schodów.
Dziesięć minut później znaleźli się w klasie języka polskiego przepisując temat lekcji z tablicy.
- Kto chciałby przeczytać swój wiersz, który zadałam wam na dzisiaj? – Odezwała się ciepłym głosem wysoka nauczycielka z okularami na nosie. Polonistka w średnim wieku jest niesamowita. Nie ma ucznia, który by jej nie lubił. – Nikt? – rozejrzała się i tylko ujrzała jak ręka Ani Maj wystrzeliwuje w górę z ( prawie ) prędkością światła. – Dobrze, to może … - zaczęła jeździć palcem po papierowym dzienniku i po chwili coś co przypominało patyk owinięty w papier ścierny zatrzymało się, a nauczycielka powiedziała - Kacper Mazur. Chodź na środek i przeczytaj swój wiersz.
Kacper ruszył się z miejsca i w wolnym tempie podszedł do tablicy i zaczął czytać. Ania jak zwykle wolała rzeźbić w swoim zeszycie niż słuchać co jej „ kolega ” spisał z Internetu. Skutki były okropne. Poszarpane krawędzie zeszytów od wszystkich przedmiotów nie wyglądały dobrze.
Ania usłyszała tylko trzy słowa z wiersza Kacpra: miłość, narkotyk i radość. Co to znaczy? Głowiła się dziewczyna. Czy to znaczy, że Kacper kocha narkotyki i po nich czuje się radosny? A może narkotyki to jego miłość? Na te pytania może mu odpowiedzieć jedna dziewczyna. Nadia. Ona słuchała go z tak rozmarzoną miną, że Ania wolała nie wiedzieć jakie myśli kłębią się pod jej burzą płomienno rudych włosów.
Po niezmiernie dłużącej się lekcji, połowa uczniów klasy 2 c gimnazjum, z Kacprem Mazurem na czele ruszyła na szkolne błonia. Ania specjalnie została dłużej w klasie, żeby nie zostać uznaną za „ wielbicielkę ” szkolnej sympatii. Wzrokiem błądziła po drugoklasistkach szukając swojej przyjaciółki. Znalazła ją w tłumie dziewczyn szalejących za Kacprem, lecz gdy miała do niej podejść niestety zrobił to ktoś inny. Wysoki, platynowy blondyn ze stalowo - szarymi tęczówkami, podszedł do niej od tyłu i zakrył jej oczy. Nadia momentalnie podskoczyła, ale kiedy się odwróciła i zobaczyła JEGO zrobiła się czerwona, a on jak gdyby nigdy nic, objął ją ramieniem i razem wtuleni w siebie odeszli wzbudzając sensację w całej szkole. Zrezygnowana Ania udała się na szkolne błonia.
„ Co by się stało gdyby chłopak, który podobał się połowie zamku ( nie ważne dziewczyna czy też płeć przeciwna, a zdarzały się takie wyjątki ) porozmawiałby z nią, oczywiście normalnie, nie tak jak zawsze czyli wyzywanie się typu „ Jesteś idiotą! ”? Co by się stało gdyby Kacper złapał ją za rękę przy całej klasie ( już nie wspominając całej szkoły ) ? Co by się stało gdyby gimnazjalista pocałowałby ją, co prawdopodobnie nigdy nie nastąpi? ” - Rozmyślała Ania.
Nawet nie zauważyła, kiedy Seba zrównał się z nią krokiem.
Dwójka przyjaciół szła w milczeniu po dużych, drewnianych schodach. Z każdym krokiem stare stopnie skrzypiały coraz bardziej. Kiedy wyszli ze szkoły oślepiło ich niesamowicie blade słońce.
Ania gorączkowo rozglądała się za bardzo bliską jej osobą. Nadia siedziała na ulubionej ławce przyjaciółki, pod dębem. Na nieszczęście siedział z nią platynowy blondyn. O dziwo byli sami. No, prawie sami. KWNCWS, ( Klub Wielbicielek Najprzystojniejszego Chłopaka W Szkole, tak nazywał się klub „ pasjonatów ” Kacpra ) siedział na trawie dwa metry dalej od pary i plotkował.
Kacper siedząc ze skrzyżowanymi nogami na ławce, szeptał coś do ucha Nadii, której nogi również były skrzyżowane. Ona zarumieniła się lekko i pokiwała głową. O co im chodzi?
Ania oglądając scenę z niemałym zażenowaniem, postanowiła podejść do swojej przyjaciółki i „ wyszarpnąć ją ze szponów wroga ”.
Bez długiego namysłu podeszła do Nadii, nie zwracając uwagi na Sebę, który próbował ją powstrzymać.
- Ja tylko na chwilkę. – Ania złapała Nadię za rękę i z udawanym uśmiechem wyszarpnęła ją chłopakowi.
- Co ty robisz?! – wrzasnęła rudowłosa do koleżanki gdy zdążyły się na tyle oddalić, by chłopak nie słyszał ich rozmowy – On - wskazała ręką na Kacpra, który z ironicznym uśmiechem obserwował kłócące się przyjaciółki – przed chwilą zaprosił mnie na bal wiosenny, a przypominam ci, że odbędzie się za dwa tygodnie, które miną strasznie szybko. Zobaczysz. A tak właściwie, zaprosił cię ktoś? – zapytała wyraźnie zainteresowana
- Nie, i chyba mi się wydaję, że na niego nie pójdę. – powiedziała z nutą smutku Ania
- Co?! – krzyknęła poirytowana przyjaciółka – Jak to?!
- Tak to, normalnie, a jak? – odpowiedziała pytaniem na pytanie
- Wiesz... – Nadia wyprostowała się i ściszyła trochę głos – Jak chłopak przyjdzie bez dziewczyny to pół biedy, ale jeśli dziewczyna – teatralnie udała, że mdleje – kobieto, nie dali by ci żyć! – teraz krzyknęła trochę za głośno bo wszyscy spojrzeli się w jej stronę, a ona zmusiła się do uśmiechu.
- Kto? – zapytała zainteresowana Ania.
- Co „ kto ”? – dopytywała się rudowłosa.
- Kto nie dał by mi żyć? – ponagliła ją.
- Aaaaa… - Nadia jakby dostała olśnienia – Ty się jeszcze pytasz „ kto ”. Wszyscy!!! Każdy mówiłby o tobie, że przyszłaś sama na bal wiosenny. Tak obrobili by ci tyłek, a uwierz mi to nie jest miłe uczycie.
- Dobra, wymyślę coś. – uspokajała przyjaciółkę – Czekaj. powróć myślami kilka minut wstecz. Czy ty powiedziałaś, że ten laluś – głową wskazała Kacpra – zaprosił cię na bal?
- Tak! – pisnęła z radości i aż nogi się pod nią ugięły. Momentalnie jej twarz zmieniła kolor z lekko brązowego w czerwień. Nie za mocną czerwień.
- Super… czekaj CO?! – Ania także zmieniła kolor skóry, ale z piaskowego w biały, co nie umknęło uwadze rudej.
- Co jest? – Nadia podtrzymała upadającą na trawę przyjaciółkę, której obraz się zamazał i chwilę później straciła przytomność.
Seba, który przyglądał się całej sytuacji pospiesznie podbiegł do Ani, wziął ją na ręce i bez ani jednego słowa ruszył w stronę sali szpitalnej.
Niecodzienny widok. Sebastian Bonarski, jeden z najlepszych przyjaciół najpopularniejszego chłopaka w szkole niesie na rękach kujonkę.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)