Hola!
Pierwszy rozdział już jest. Drugi powinien pojawić się za tydzień (ok. 3 września).
Zbieżność imion i nazwisk jest przypadkowa.
Zapraszam do czytania i zachęcam do komentowania.
Pozdrawiam #Cherry
Przerwy między lekcjami to najlepsze co mogło spotkać uczniów liceum numer sześć w Ostrowie Wielkopolskim. W słoneczne dni, gdy blade słońce górowało na niebie, dyrekcja zarządzała dłuższe przerwy, które każdy spędzał na błoniach przed szkołą.
Ania Maj, szkolna „ kujonka ” w towarzystwie swojej najlepszej przyjaciółki, Nadii Szcześniak usiadły na jednej ze szkolnych ławek, pod ogromnym dębem. Ania… cóż o niej powiedzieć… małe, ciemno brązowe ( czasami nawet czarne ) oczy. Długie włosy, zawsze upięte w wysoki kucyk, pośrodku głowy. Smukłe, lecz nazbyt czerwone usta. Te cechy w sobie znosiła, ale jej duży, krzywy nos i swój wzrost ( 1.58 m ) potępiała już od swoich pierwszych urodzin. Nadia to przeciwieństwo swojej przyjaciółki. Wysoka, od zawsze atrakcyjna dziewczyna chodziła po korytarzach z rozpuszczonymi, kręconymi i nadzwyczaj płomienno rudymi włosami i patrzyła jak inne dziewczyny oglądają się za nią, z miną „ jak ty to robisz, że masz tak piękne włosy? ”. Lubiła się nimi chwalić. Zresztą, kto by się nie chwalił?
- Ania, zobacz kto wychodzi ze szkoły. – zapiszczała podnieconym głosem Nadia.
W szkolnych drzwiach stanął chłopak otoczony dużą grupą przyjaciół, a za nimi ( jak zawsze ) wielkie stado dziewczyn, które najchętniej od razu rzuciłyby się na niego, gdyby nie fakt, że otacza go spora gromada kumpli.
– To Kacper Mazur. Kapitan szkolnej drużyny koszykarskiej. Najprzystojniejszy, najpopularniejszy, naj… - rozmarzyła się Nadia, której od dawna Kacper imponował.
- Hej! – Ania pstryknęła palcami przed tęskną twarzą przyjaciółki. – Nie odlatuj tak, bo za chwilę będę musiała cię eskortować do szkolnej pielęgniarki.
- Już dobrze, – oburzyła się myślicielka. – ale czy ty widziałaś te lśniące w blasku słońca blond włosy? Czy widziałaś jego niesamowite, szare jak zimowy poranek oczy? Czy widziałaś jego powalający, - Nadia teatralnie położyła się na kolanach Ani i obie parsknęły śmiechem – biały uśmiech?
Fakt, Kacper od początku był obiektem westchnień większości dziewczyn. Ani bardzo podobały się jasne blond włosy chłopaka, lubiła też czasem pomarzyć o zatraceniu się w jego szarych oczach i ostatnie, co lubiła najbardziej, patrzeć jak jej wybraniec śmieje się wraz z jego znajomymi i szczerzy zęby do wszystkich napotkanych ludzi.
„ Ideał ”, jak mówiła większa część populacji płci żeńskiej. A Ania? Ania mogłaby to powiedzieć, gdyby nie fakt, że od podstawówki toczyła z Kacprem wojnę. Wojnę, którą co roku przegrywała.
- Hej, dziewczyny! – Ania i Nadia gwałtownie odwróciły głowy i zobaczyły jednego z najbliższych przyjaciół szkolnej sympatii, Sebastiana Bonarskiego, który biegł w ich stronę.
- Cześć! - odpowiedziały chórem.
Gdy Sebastian podbiegł do dziewczyn, każdej darował przyjacielskiego całusa w policzek. W odpowiedzi na zachowanie kolegi, nie obyło się bez komentarza Kacpra i jego bandy.
- Seba, co ty odstawiasz?! – całe błonia usłyszały szyderczy głos Kacpra.
Kacper był miły jedynie dla swojej grupy „ wybrańców ”. Z innych mógł się godzinami wyśmiewać, co zawsze irytowało Anię, dlatego nie lubiła się z chłopakiem.
- Czy ty zawsze musisz być dla nich – wskazał ręką Anię i Nadię. – taki oschły?! – Sebastian bez namysłu odpłacił pytaniem za pytanie.
- Dla niej nie, - wskazał Nadię, która od razu zrobiła się czerwona jak pomidor. – ale dla kujonicy, zawsze. – oznajmił Kacper z szyderczym uśmiechem.
- Ale jesteś dobroduszny! Nie spodziewałam się tego po tobie! – Ania zerknęła na chłopaka spode łba, który szedł w ich stronę.
- Nie podskakuj młoda! – warknął Kacper z wymalowanym oburzeniem na twarzy.
- Przecież siedzę, jesteś ślepy? – mruknęła do siebie dziewczyna, ale chłopak był na tyle blisko, żeby to usłyszeć.
Kacper zaśmiał się w niebogłosy i zbliżył do Ani, o wiele za blisko, jak dla niej.
- Nie trać moje cennego czasu na słuchanie twoich głupich tekstów, co? – szepnął jej do ucha chłopak, nadal się nie odsuwając.
Ania miała dobry widok na przyjaciół Kacpra, którzy śmiali się z niej nie odrywając od nich oczu. Dziewczyna miała już dosyć chłopaka, więc odepchnęła go z całej siły, a jak na tak drobną osobę miała jej dość sporo.
Kacper odleciał kilka stóp w tył, ale nie upadł, bo Seba go przytrzymał.
Nadia chichotała z nosem w książce.
- Dobra kujonico, jeden zero dla ciebie, ale ja się zemszczę. Pamiętaj. – odezwał się chłodny głos Kacpra, który wskazał palcem Anię.
Skinieniem głowy pokazał, że nie ma zamiaru dłużej rozmawiać z nimi, więc wrócił ze swoją bandą do szkoły.
Sebastian został z parą przyjaciółek i razem, kiedy usłyszeli dzwonek, wolno przeszli przez błonia przedostając się do murów starego zamku – imitacji szkoły z internatem.
czwartek, 27 sierpnia 2015
Prolog
Hola!
Dopiero zaczynam i nie chcę się rozpisywać, więc obiecany prolog i pierwszy rozdział.
Zachęcam do czytania i pozostawienia po sobie śladu, czyli bardzo upragniony komentarz.
Z mojej strony to tyle.
Pozdrawiam #Cherry
Dziewczyna o kasztanowych włosach leżała na łóżku i płakała. Od dwóch godzin nie wychodziła ze swojej sypialni, którą dzieliła ze swoją najlepszą przyjaciółką. Jeszcze tylko kilka miesięcy. Myślała. Kilka miesięcy i ten koszmar się skończy. Po chwili usłyszała trzask otwieranych drzwi i do jej pokoju urządzonego w stylu prowansalskim weszła postać tak dobrze jej znana, aczkolwiek niewyczekiwana.
- Nie przejmuj się nim. Tyle lat znosiłaś jego docinki. Hej, jeszcze dwa miesiące i wakacje. Zobaczysz się z rodzicami, z bratem. – kojący głos przyjaciółki rozlał się echem w pulsującej głowie od płaczu dziewczyny.
- Tak, dwa miesiące i jeszcze jeden rok. Ja nie wytrzymam. – odezwał się zachrypnięty głos właścicielki kasztanowych włosów.
- Niby tak, ale zobacz od pierwszej klasy sobie dogadujecie. Teraz kończymy drugą klasę liceum. A teraz postaraj nie myśleć o tym co ci powiedział i chodź zjeść kolację. Dziewczyny od nas z roku postanowiły cię wesprzeć i przygotowały coś specjalnego.
Zapłakana dziewczyna za długą namową przyjaciółki wreszcie zwlekła się z łóżka i razem ruszyły w stronę kuchni, także udekorowanej w stylu prowansalskim.
Dopiero zaczynam i nie chcę się rozpisywać, więc obiecany prolog i pierwszy rozdział.
Zachęcam do czytania i pozostawienia po sobie śladu, czyli bardzo upragniony komentarz.
Z mojej strony to tyle.
Pozdrawiam #Cherry
Dziewczyna o kasztanowych włosach leżała na łóżku i płakała. Od dwóch godzin nie wychodziła ze swojej sypialni, którą dzieliła ze swoją najlepszą przyjaciółką. Jeszcze tylko kilka miesięcy. Myślała. Kilka miesięcy i ten koszmar się skończy. Po chwili usłyszała trzask otwieranych drzwi i do jej pokoju urządzonego w stylu prowansalskim weszła postać tak dobrze jej znana, aczkolwiek niewyczekiwana.
- Nie przejmuj się nim. Tyle lat znosiłaś jego docinki. Hej, jeszcze dwa miesiące i wakacje. Zobaczysz się z rodzicami, z bratem. – kojący głos przyjaciółki rozlał się echem w pulsującej głowie od płaczu dziewczyny.
- Tak, dwa miesiące i jeszcze jeden rok. Ja nie wytrzymam. – odezwał się zachrypnięty głos właścicielki kasztanowych włosów.
- Niby tak, ale zobacz od pierwszej klasy sobie dogadujecie. Teraz kończymy drugą klasę liceum. A teraz postaraj nie myśleć o tym co ci powiedział i chodź zjeść kolację. Dziewczyny od nas z roku postanowiły cię wesprzeć i przygotowały coś specjalnego.
Zapłakana dziewczyna za długą namową przyjaciółki wreszcie zwlekła się z łóżka i razem ruszyły w stronę kuchni, także udekorowanej w stylu prowansalskim.
Wstęp
Witam!
Prolog i pierwszy rozdział powstał pod wpływem impulsu. Leżałam na łóżku, była godzina 22:58 i niespodziewanie wpadła mi do głowy chęć napisania czegoś, co dręczyło mnie przez cały dzień. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej podeszłam do laptopa, który stał na moim biurku. Kiedy wybiła północ poczułam zmęczenie, aczkolwiek byłam z siebie dumna. Tydzień później, moja przyjaciółka napisała do mnie mówiąc o jej nowym blogu. Olśniło mnie!
Po dłuższych przemyśleniach.
Nie krótszych reprymendach znajomych, rodziny itp.
Postanowiłam, że założę bloga.
W taki oto sposób JESTEM!
Moja "twórczość" była, jest i (tak mi się wydaje) będzie wzorowana na tzw. "Dramione".
To na razie tyle. Niedługo pojawi się prolog i pierwszy rozdział.
Pozdrawiam #Cherry
Prolog i pierwszy rozdział powstał pod wpływem impulsu. Leżałam na łóżku, była godzina 22:58 i niespodziewanie wpadła mi do głowy chęć napisania czegoś, co dręczyło mnie przez cały dzień. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej podeszłam do laptopa, który stał na moim biurku. Kiedy wybiła północ poczułam zmęczenie, aczkolwiek byłam z siebie dumna. Tydzień później, moja przyjaciółka napisała do mnie mówiąc o jej nowym blogu. Olśniło mnie!
Po dłuższych przemyśleniach.
Nie krótszych reprymendach znajomych, rodziny itp.
Postanowiłam, że założę bloga.
W taki oto sposób JESTEM!
Moja "twórczość" była, jest i (tak mi się wydaje) będzie wzorowana na tzw. "Dramione".
To na razie tyle. Niedługo pojawi się prolog i pierwszy rozdział.
Pozdrawiam #Cherry
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)